Babelek1985 |
|
Spotkalam dzisiaj Milosc...- Spotkałam dzisiaj Miłość..
- I co Ci powiedziała? - Przepraszała.. Że nie zawsze trwa do końca.. - Płakała? - Płakała.. Bo często rani.. - Krzyczała? - Krzyczała.. Że nie zawsze jest piękna.. - Śmiała się? - Śmiała.. Bo umie z siebie kpić.. - Żałowała czegoś? - Żałowała.. Że ludzie nie zawsze traktują ją poważnie.. - Była zła? - Złościła się.. Że czasem w nią wątpimy.. - Cieszyła się? - Cieszyła się.. Że jej tak często szukamy.. - Co Ci jeszcze powiedziała? - Powiedziała.. Że nie jest dla mnie.. I to jest prawda. Milosc nie jest dla mnie. Mam juz dosc pustych znajomosci, nic nie dajacych, nic nie wnoszacych do mojego zycia. Mam dosc interesownych ludzi, ktorzy ciagle chca czegos w zamian, "udowodnij, ze mnie kochasz', "pokaz jak mnie lubisz". A czy nie wystarcza tylko to, ze dzwonie, ze pisze, ze jestem? Czy to nie wystarczajacy dowod, ze zalezy mi na Tobie? Najwidoczniej nie... A moze ja jestem z innej epoki... Wiem, najlepiej byloby to przemilczec, przeczekac, ale ja nie potrafie... Wszystko sie we mnie az gotuje. "Umiesz liczyc, licz na siebie"! A jezeli ktos nie potrafi, jest zbyt slaby. Potrzebuje kogos, kto przy nim bedzie. Nawet jako kolega/kolezanka, przyjaciel/przyjaciolka, chlopak/dziewczyna. Wiem niektorym osobom to i tak za wiele. Po co miec jakiekolwiek zobowiazania wobec kogokolwiek. Przeciez mozna sie spotkac, skorzystac z przyjemnosci i po bolu... I zostawic te osobe sama, ze zlamanym sercem, dusza, zniszczonymi marzeniami, pragnieniami. Ale co tam... Mam nadzieje, ze Tym wszystkim, ktorzy "odeszli" wszystko sie ulozy i bedzie im sie w zyciu powodzilo... Głosuj (0) |